Zawsze mnie zastanawiało z jaką maksymalną prędkością można pisać na klawiaturze. Przyznacie, że umiejętność szybkiego pisania na klawiaturze to jedna z cech, które copywriter powinien posiadać – mogą one znacznie zwiększyć efektywność jego pracy. Przekopałam wiec Internet w poszukiwaniu informacji o średniej prędkości stukania w klawisze. Niestety, nie udało mi się znaleźć jednoznacznych wyników – zależą one od zbyt wielu czynników.
- Po pierwsze, ważny jest język – polskie „ogonki” wpisuje się znacznie dłużej niż tekst angielski.
- Do angielskiego tekstu jest również dostosowany układ klawiatury.
- Kolejnym czynnikiem jest trudność tekstu – im bardziej skomplikowany, tym prędkość pisania jest niższa.
- Wszystkie testy robione są na podstawie prędkości przepisywania określonego tekstu (a więc bez zastanawiania się nad tekstem i planowania go, które w pracy profesjonalnego copywritera są niezbędne) i nie uwzględniają automatycznych poprawek, które dokonuje Word ( już od wielu lat nie piszę „się” tylko „sie” – tak jest szybciej, a Word poprawia mi ogonek).
Udało mi się znaleźć ciekawą stronkę, gdzie na podstawie tekstu z Nonsensopedii można spróbować swoich sił. Program ocenia poprawność i szybkość pisania (LINK).
Nie należy jednak popadać w przesadę. To, że ktoś pisze bezwzrokowo, wszystkimi palcami nie robi jeszcze z niego copywritera. Szybkość pisania nijak nie przekłada się bowiem na jakość i merytoryczną wartość tekstów. Chociaż jak ktoś profesjonalnie zajmuje się pisaniem tekstów na zlecenie to raczej szybkie wstukiwanie znaków ma opanowane…
Co jednak zrobić jeśli firma jasno pisze, że nie zapłaci? W tej sytuacji jest jak z paleniem – wybór należy do ciebie. Jak akurat masz trochę wolnego czasu lub zlecenie jest dla ciebie atrakcyjne z innych przyczyn, wówczas trzeba zacisnąć zęby i napisać tekst charytatywnie. Pół biedy jeżeli piszesz za darmo raz na jakiś czas. Gorzej, jeśli pojawia się kilka, kilkanaście takich „ofert” w tygodniu. Wówczas nie pozostaje nic innego, jak wybrać te najbardziej interesujące, a reszcie podesłać portfolio. Może jakby od wszystkich zamawiający otrzymał maila z informacją „chętnie napiszę próbny tekst za uzgodnioną stawkę, a na razie przesyłam portfolio” dałoby mu to do myślenia, że praca copywritera nie różni się niczym od innych zawodów? Przecież kupując chleb nie każe sobie odkroić piętki na spróbowanie, a wsadzając do koszyka słoiczek nutelli nie odkręca go, żeby polizać słodki krem i sprawdzić, czy mu „spasuje” do bułki. Dlaczego więc takich samych zasad nie zastosować do zleceń dla copywriterów?
Pytanie, które wielu stawia sobie na samym początku kariery copywritera. Dobre pytanie, niestety takie, na które nie da się udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Aż chciało by się powiedzieć „to zależy”, bo czynników, które wpływają na wynagrodzenie copywritera jest mnóstwo:




